Domeny internetowe a Bitcoin i inne kryptowaluty w 2017 r. część 2

Bańka internetowa. Internet na czołówkach gazet

Liczbę użytkowników Internetu na świecie w 2000 roku szacuje się na 400 milionów. Z tak zaludnionym Internetem przeżyliśmy gładko „pluskwę milenijną”, która według pesymistów miała zakończyć istnienie świata jaki znamy, a ery komputerów w szczególności. A wszystko przez to, że dwa ostatnie zera w 2000 roku dla komputerów mogły oznaczać rok 2000 lub 1900. Dzięki strachowi przed pluskwą, zmodernizowano czy też wymieniono wiele komputerów, co przyczyniło się do poprawienia szybkości ich pracy, a co za tym idzie – poprawy jakości pracy ludzi. Niestety, problemy ze zmianą daty były tylko zapowiedzią kataklizmu, który przytrafił się Internetowi w 2000 roku.

Po raz pierwszy na poważnie mass media zainteresowały się Internetem właśnie 2000 roku, kiedy na Wall Street doszło do pęknięcia bańki internetowej (ang. dot-com bubble). Nowa ekonomia nie wytrzymała kontaktu z rzeczywistością twardych danych finansowych. Dłużej nie dało się wmawiać inwestorom, że bieżący wynik finansowy nie jest istotny. Nastąpił paniczny odwrót inwestycji z sektora nowych technologii

Bańka internetowa przywodzi na myśl Wall Street. Jednak na polskim rynku również pojawiły się echa nowej ekonomi. Przykładem niech będzie historia firmy Chemiskór. Garbarnia notowana na GPW, postanowiła stworzyć grupę medialną i inwestować w Internet. Skończyło się dużą klapą. Oczywiście takich przypadków było więcej na rynku polskim, ale z racji na zapóźnienie rozwojowe, nie były one tak spektakularne, jak w USA.

A jednak się kręci!

Wielu zastanawiało się wtedy nad przyszłością i sensem Internetu. Szukano danych potwierdzających to, że Internet osiągnął już kres swojego rozwoju – bo co jeszcze można w „nim robić”? Jednym z dowodów miała być praktycznie stała liczba rejestrowanych domen w latach 2001 – 2003 . Ale jak widać na poniższym wykresie, była to tylko lekka zadyszka przed szybkim wzrostem w kolejnych latach.

Bańka internetowa miała również swoje dobre strony. W książce „Świat jest płaski. Krótka historia XXI wieku” Thomas L. Friedman dowodzi, że bańka internetowa miała znaczący wpływ na rozwój Internetu w takiej formie, jaka jest znana obecnie. Wiąże się to z infrastrukturą telekomunikacyjną, która powstawała w pod koniec XX wieku na fali odurzenia Internetem. Krach skończył się, ale zostały świetne światłowody spinające świat i pozwalające na praktycznie nieskrępowane przesyłanie danych przez najbliższych parę lat. Firmy, które przetrwały, stały się wkrótce liderami w swoich obszarach: Amazon, Ebay, Yahoo – to teraz światowe potęgi.

To się rusza!

Tak jak HTML zrewolucjonizował sposób korzystania z Internetu, tak technologia Flash zrewolucjonizowała charakter tworzonych serwisów. Strony stały się multimedialne, pełne animacji, zdjęć i dźwięków, a przede wszystkim – stały się bardziej interaktywne. Oczywiście w wielu przypadkach był to przerost formy nad treścią – powstawały tak zwane strony o niczym, które oprócz animacji i zdjęć, nie miały nic do przekazania.

Pojawiły się firmy wyspecjalizowane w tworzenie serwisów – agencje interaktywne. Firmom wypadało „być w Internecie”, choć jeszcze świadomość jego możliwości była niska. Pojawiły się dwie ścierające się ze sobą koncepcje tworzenia serwisów. Jedna z nich stawiała na ich informacyjny charakter, druga – na budowanie „odjechanych” serwisów fleszowych – w których im trudniej było znaleźć menu i treść, tym większą dumą napawało to projektanta. Serwisy flashowe spotkały się z dużym oporem „starych” internautów, z racji na swój w dużej mierze mało informacyjny charakter i potrzebę instalacji dodatkowego oprogramowania do ich przeglądania – tzw. wtyczka (plugin) Flash.

Jednak marketerzy uwielbiali je, w zapytaniach ofertowych pojawiało się pytanie – „czy robicie strony fleszowe”. Tworzenie serwisów stało się skomplikowane, ludzie zajmujący się komputerami w firmach już nie dawali sobie w pojedynkę rady. Chociaż jeszcze przez długi czas to właśnie ich głos, a nie osób od marketingu będzie nieraz decydujący o wyborze firmy tworzącej serwis. W tych czasach dobrze zrobiony serwis wymagał pracy grafika, osoby odpowiedzialnej za stworzenie HTMLa, animacji Flashowych oraz osoby czuwającej nad kontrolą całego procesu.

Google przeczytało cały Internet.

W tej fazie rozwoju internatu nie ujawnił on żadnych korzyści względem mass mediów. Był kolejnym kanałem komunikacji, za pomocą którego użytkownik – już bardziej świadomie, odbierał informację opublikowaną przez firmy, czy tradycyjnego wydawcę – jak prasa, czy telewizja, lub z reguły nielegalnie umieszczoną przez innego użytkownika. Pojawiały się pierwsze próby wykorzystania przewag Internetu nad mediami tradycyjnymi. Zaczęto od interakcji na linii marka – klient, ale były one zbyt nowoczesne dla ludzi pracujących w firmach, czy urzędach, a wychowanych w offlinowych czasach.

Historia Internetu. Epoka Web 2.0.

Oczywiście nie ma żadnej wyraźnej cezury, kiedy skończyła się epoka Web 1.0 i zaczęła epoka Web 2.0. Jest to indywidualna sprawa każdego użytkownika korzystającego z Internetu. Są użytkownicy, którzy pomimo narzędzi stworzonych w ramach idei Web 2.0 nadal wykorzystują Internet, jako narzędzie do pasywnego pobierania informacji. Rozwój trendu Web 2.0 wiązał się z coraz większą świadomością internautów, co do możliwości wpływania na to, co dzieje się w Internecie. Świadomość internautów kształtowała się ewolucyjnie – poprzez fora dyskusyjne, czaty i wyrażanie swoich opinii, np. pod artykułami na portalach.

Tanio, taniej, cyfrowo

Taniejące aparaty fotograficzne, kamery i inne urządzenia cyfrowe sprawiły, że tworzenie zdjęć, filmów, czy muzyki stało się praktycznie bezpłatne. Nie potrzeba żadnych drogich fizycznych elementów, jak klisze, kasety – wszystko jest dostępne w postaci cyfrowej. I to w formie stworzonej do dzielenia się z innymi osobami. Nie ma znaczenia, czy aparatem zrobimy jedno, czy sto zdjęć – koszt ich wytworzenia i przechowywania jest taki sam. Doszło do tego, że obecnie ciężko jest kupić telefon komórkowy bez funkcji robienia zdjęć, czy kręcenia filmów. Większość z nich ma możliwość podłączenia się do Internetu i publikacji materiałów, co jest równie proste w obsłudze, jak funkcja dzwonienia. Zaowocowało to gwałtownym wzrostem danych przesyłanych przez Internet. Na poniższym rysunku widzimy ilość danych przesyłanych w poszczególnych latach. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie podwaliny w postaci światłowodów położonych w epoce Web 1.0. Bez tej infrastruktury, swobodne korzystanie z Internetu byłoby niemożliwe.

Zrób to sam!

Oczywiście nie tylko wzrost świadomości internautów był decydujący, znaczenie miał również rozwój narzędzi w Internecie. Nastąpił znaczny postęp w technologii programistycznej, która została wykorzystana do stworzenia rozwiązań do zarządzania treścią w serwisach www. Pojawili się pierwsi wykształceni w czasach Internetu programiści, odkrywający jego nowe możliwości. Zwiastunami nowych czasów były systemy CMS (ang. Content Management System) do zarządzania treścią w serwisach www. Do tej pory stworzenie serwisu www wymagało, co najmniej znajomości języka HTML, który zrewolucjonizował Web 1.0. CMS dawał ludziom możliwość umieszczania treści, jej formatowania, dodawania zdjęć i linków bez żadnej wiedzy informatycznej. Każdy mógł edytować swoją stronę www! Epoka web 2.0 rozpoczęła się!

Pojawiły się serwisy, gdzie użytkownik mógł podzielić się z całym światem swoim dorobkiem. Coraz więcej ludzi dostrzegało potencjał Internetu nie tylko od strony informacyjnej, ale również funkcjonalnej. Okazało się, że stworzyć serwis internetowy małymi nakładami sił i środków może praktycznie każdy student informatyki. Jak grzyby po deszczu powstawały nowe serwisy oferujące funkcjonalności nieznane do tej pory. To czas, kiedy rodziły się takie internetowe marki, jak: YouTube, FaceBook, NaszaKlasa, Goldenline.

Za pomocą nowych serwisów, takich, jak Youtube, możemy wgrywać swoje filmy, Flicker umożliwia wgrywanie i zarządzanie zdjęciami, powstają setki serwisów gromadzących dane czy to w postaci filmów, zdjęć, tekstu, czy muzyki. Każdy z nich próbuje zaistnieć w świadomości Internautów. Dodane do tych serwisów materiały mogą być komentowane i oceniane przez innych użytkowników. Niemal od razu, gdy w Internecie chwyci jakaś idea, w Polsce pojawia się jej odpowiednik. I tak polski serwis z filmami to wrzuta.pl, czy smog.pl.

Za pomocą platform blogowych każdy mógł wyrazić swoją opinię na dowolny temat. Co więcej, mógł tworzyć swój blog praktycznie tak, jak pisałby, używając do tego zwykłego edytora tekstu. Użytkownicy blogów nauczyli się wyrażać swoje opinie, a ich czytelnicy nauczyli się komentować i prowadzić dyskusje. Stąd już niedaleka droga do kolejnego ewolucyjnego przełomu w postawie internautów – ze zwykłego konsumenta stają się prosumetnem, czyli człowiekiem, który aktywnie angażuje się w promowanie marki lub jej zwalczanie za pomocą wyrażanych opinii i uczestnictwa w społecznościach poświęconych marce.

Ecelebryci

Web 2.0 to czas tworzenia się globalnych i lokalnych celebrytów. To ludzie, a czasami i zwierzęta, jak np. świstak o strasznym spojrzeniu :), którzy dzięki swojemu talentowi i bardzo często niezbyt udanemu występowi przed kamerą zyskują rozgłos. Afro Ninja, Chocolate Man, nasz rodzimy Gracjan Roztocki, czy kandydat na prezydenta Białegostoku Kononowicz – w ciągu jednego dnia stają się gwiazdami Internetu.

Ich występy przyciągają miliony użytkowników z całego świata.

Tworzę (dane) więc jestem

Obecnie na serwis YouTube w ciągu minuty wgrywane jest 24 godzin filmowego materiału. We wrześniu 2009 roku, według badania zorganizowanego przez firmę Opinion Matters, połowa polskich internautów opublikowała w sieci swoje zdjęcia. 892179868480350000000 to liczba bitów nowych danych cyfrowych, które utworzono w 2008 r. Odpowiada to 486522 mld gigabajtów – wynika z badań IDC. Dla uzmysłowienia sobie skali – przeciętny komputer biurowy ma możliwość zapisu 40 gigabajtów na swoim dysku twardym.

Oczywiście podnoszą się głosy, że użytkownicy zaśmiecają w ten sposób Internet – ponieważ w przeważającej większości tworzona przez nich informacja jest bezwartościowa. Dla grona przyjaciół czy rodziny – zdjęcia z wesela są ważniejsze, niż informacje o sporach politycznych umieszczone na portalu. Ta „bezwartościowa” informacja i zaangażowanie użytkowników stały się podstawą do kolejnego kroku w rozwoju Internetu – bazującego na powiązaniach ludzi miedzy sobą – social media. Jednak musi zajść jeszcze kilka procesów, bez których ich wykształcenie się byłoby niemożliwe.

Ważnym aspektem Web 2.0 było dostrzeżenie wartości intelektualnej. Co prawda nadal istnieje duża ilość nielegalnie pobieranych treści, ale ludzie, którzy zaczęli tworzyć materiał na potrzebę Internetu zaczęli rozumieć, że wykorzystanie zdjęcia, czy tekstu bez zgody autora nie podoba im się; tak samo artyści czy wydawnictwa mają pretensje o to, że treści udostępniane są nielegalnie za darmo.

 

Nie przegap okazji (jeszcze dużo pracy – baaardzo dużo nad anonse.bitcoin.edu.pl – ale testujemy:)

Na weekend polecamy serial – 4 sezony są już dostępne (ostatni sezon miał premierę w 2017 r.). Świetny serial który wprowadzi Was w klimat Doliny Krzemowej – historii internetu – procesu powstawania Największych firm WWW

Dodaj komentarz